~Kim ona jest ?~-pomyślał gorączkowo chłopak, zastanawiając się nad tym co przed chwilą zobaczył. Widział się wcześniej z Yoh i Hao, ale to tak przelotem i lepiej, bo spotkałby się z kolejną ich "miłą" rozmową kończącą się jak zwykle tak samo-czyli obiciem młodszego z nich, oraz walką. Jakim cudem jeszcze Hao nie podpalił tej wiochy, nawet on nie wiedział. Jego pieprzone zdrowie, tyle lat nie chorował i nagle ? Po walkach szamańskich, po latach treningu i żadnych problemach e zdrowiem, nagle było zagrożenie dla jego życia. Jeszcze spotkał tu siostrę jego ojca-Tenshi, która niestety musiała tez pracować w jego szkole. Miał problem z Akaziwą, z która nie dało się dogadać, ale jednak odczuł wrażenie jakby ją już kiedyś widział, ale kiedy ? Jednak teraz nie warto się tym przejmować, jego myśli były skupione na brunetce w przepasce na oko. Nikt się w klasie do niej nie odzywał, każdy ja ignorował, to samo ona. Tez na nikogo nie zwracała uwagi, była zimna i oschła w tym co robiła, ale czemu ?
Własnie czemu....
~`*~` (to się dzieje wcześniej niż teraz)
-Wróciłaś już Misaki-chan-stwierdziła matka dziewczyny. Trzymała swoją nową lalkę, którą zrobiła. Bardzo jej się podobała, była bardzo z tego zadowolona. Lalka niezwykle przypominała Mei, w swoi wyglądzie i nie tylko.
-Hai (tak)-mruknęła cicho w odpowiedzi dziewczyna.
-Weź to i zanieś na dół-poleciła kobieta, podając jej swoje tak zwane -"dzieło". Brunetka posłusznie wykonała polecenie, zresztą lubiła przebywać na dole w studiu, to lepsze niż gnieżdżenie się z jej "matką". Wiedziała, że nie jest jej córką, spotkała nawet swoją bliźniaczkę, niedawno. Zaprzyjaźniła się z nią i po raz pierwszy kogoś pokochała.
Gdy była w piwnicy, odłożyła lalkę w najbardziej dla niej stosowne miejsce.- W trumnie. Odsłoniła grzywkę z jej oka i zobaczyła, tak jakby najmniejszą część siebie.
*&&&&(Kolejna retrospekcja przed poznaniem, a może z poznaniem Lena)
-Misaki-przytuliła dziewczynę, brunetka. Jej bliźniaczka nazywała się - Misaki Misaki. Niestety leżała w szpitalu od jakiegoś czasu.
-Nie umrzesz, prawda ?-spytała Mei ze smutkiem, miała odsłoniętą przepaskę. Zobaczyła coś czego nie powinna, to było retoryczne pytanie....
-Oczywiście, że nie głuptasie-pocieszyła szatynka, czyli Misaki i uśmiechnęła się przyjaźnie, a Mei odwzajemniła uśmiech, niestety smutny...
-Wróże za dwie godziny, dobrze ?-oznajmiła czarnowłosa, na pożegnaniu.
-Shimatta-mruknęła pod nosem Mei i poszła do domu....
&&&& (& będe używała tych znaków, gdy coś się dzieje w przeszłości, a jest dwóch bohaterów i w przeszłości to się działo w tym samym czasie, tak skomplikowane xd )
Szatyna (bliźniaczka Mei) męczyła się ze złapaniem oddechu, od kiedy jej siostra wyszła. Nikogo już przy niej nie było, próbowała ostatnim tchem złapać jeszcze jakaś rzecz z szafki, ale...
... to już nie było możliwe, rezonans przestał wyliczać bicie serca, ona już po prostu UMARŁA....
&&&&
-Nienawidzę Ciebie-szepnęła czarnowłosa, patrząc na to co miała pod przepaską, na swoje odbicie w lustrze. Patrzyła ze wstrętem , dostała wiadomość, że jej siostra... Ona już nie żyje, nigdy jej nie zobaczy. To już nie ma sensu, już się zaczęło...
Wzięła lalkę, która kiedyś chciała Misaki i poszła w stronę szpitala z przedmiotem.
Gdy weszła do windy, to razem z nią wszedł jakiś chłopak o fioletowych włosach i złotych oczach. Nie wyglądał na zadowolonego, dopiero po chwili zauważył, że za kimś stroi, a dokładniej za czarnowłosą.
-Gomen-warknął, a ta kiwnęła głową, zjechała na poziom kostnicy.
-Po co tu jesteś ?-spytał jeszcze, a ta szybko odpowiedziała-Odwiedzić kogoś- i po tych słowach wyszła, z lalka u boku nogi....
***** ( tych czasach)
-Już wiem skąd ja pamiętam-szepnął cicho chłopak, Tenshi go usłyszała, zaciekawiona o co chodzi....
*****
-Tez to poczułeś ?-warknął Yoh w stronę Hao, który zad czymś się zastanawiał.
-Tak też to czuje i ta aurę śmierci-mruknął w stronę bliźniaka, utrzymując go jeszcze bardziej w ich i Lena teorii, przełknął głośno ślinę i wlepił pusty wzrok, w widok za oknem.
*****
Dziewczyna siedziała w Studiu na dole i patrzyła na TĄ lalkę, czuła wyraźnie co się wydarzy....
*****
Sorry, że teraz sobie dopiero przypomniałam o tym blogu, a i zmienię pewnie szablon, jak znajdę czas...
środa, 12 lutego 2014
wtorek, 21 stycznia 2014
1. Martwa czy żywa ? cz.1
Mei udała się w stronę biblioteki. Uchyliła lekko stare drzwi, a może raczej kotarę i weszła do ciemnego pomieszczenia.
Wyglądało trochę jak miejsce z horroru, ale cóż bywa.
-Zawsze tu przychodzisz-zauważył siwowłosy mężczyzna układając stare i trochę zniszczone, grube księgi.
-Tak sensei-odpowiedziała cicho i wyjęła coś z pobliskiej szuflady. Był to obraz, lub coś podobnego, równie dobrze mógł to być szkicownik. Na przedmiocie widniał rysunek. Był bardzo ekspresyjny mimo iż to był dopiero szkic. Wyjęła z teczki , plecaka jak kto woli, farby olejne i akrelowe, paletę, terpentynę i pędzle. Zaczęła malować obraz na przeróżne kolory, w szczególności : Czarnym, fioletowym, czerwonym i ziemnym zielony. Czasami pojawiły się też jakieś przebłyski ciemnego pomarańczowego, mieszającego się z czerwonym.
Gdy skończyła, to na malowidle można było ujrzeć siedzącą dziewczynę podpierającą czoło o rękę, wyglądała na załamaną, bez braku jakiejkolwiek nadziei.
-Czyli lubisz malować... Czy interesujesz się sztuką ?-usłyszała głos za sobą, to pewnie był jeden z tych nowych uczniów, bo inaczej by o nic nie pytał.
Kiwnęła potwierdzająco głową, ale nie odpowiedziałą na pytanie chłopaka
-Sensei, czy mogę tu to zostawić ?-spytała cicho, siwowłosego wskazując na obraz.
-Oczywiście, że tak-odpowiedział ze spokojem i nikłym uśmiechem, na twarzy.
Ona zaś wstała i wzięła ostrożnie przedmiot do ręki i położyła przy oknie, wraz z paletą i pędzlami, a resztę rzeczy schowała, do teczki. Podeszła do regału, na którym leżały zakurzone księgi i wyjęła jedną z nich. Dmuchnęła na kurz, w celu oczyszczenia przedmiotów i otworzyła księgę.
-Tak interesuje się sztuką, ale nie w taki sposób, w jaki sądzisz-odpowiedziała dopiero teraz na pytanie szatyna, a ten odwrócił głowę w jej stronę, zdziwiony.
-W jakim sensie ?-zapytał, wyglądał na zaciekawionego odpowiedzią dziewczyny, ogółem ona go bardzo zainteresowała już od samego początku.
-Dla mnie sztuka, to ekspresja i wyrażanie własnych uczuć-odpowiedziała, ale jej wyraz twarzy nadal był pusty, tak jakby z kamienia.
-Czemu Cię unikają ?-zapytał wprost, patrząc jej uważnie w oczy, były puste. Źerenice jak niekończąca się nicość lub otchłań, a drugie oko było pod przepaską. Strasznie blada cera i czarne włosy, powodowały strach lub jeszcze większe zainteresowanie, albo i to i to.
-A czemu pytasz ?-odpowiedziała pytaniem na pytanie i odłożyła książkę na półkę.
-Yhym...-mruknął niezadowolony tym, że niczego więcej się nie dowiedział. Misaki wzięła do ręki teczkę i wyszła, a Hao poszedł za nią. Pożegnała się z bibliotekarzem, cichym "sayonara" i wyszła...
******
-Czemu jak zwykle moja siostra jest nadopiekuńcza?!-warknął w myślach chłopak , spojrzał za okno limuzyny i dostrzegł tą dziwną dziewczynę. Na ten widok aż się wzdrygnął, z jednej strony go interesowała, a z drugiej przyprawiała o ziemny dreszcz.
-Jak myślisz mistrzu kim ona jest ?-spytał Bason, niegdyś chiński wojownik i generał, a teraz jego duch stróż.
-Nie wiem Bason, ale tego trzeba się dowiedzieć-mruknął zamykając oczy i odwracając wzrok.
Wyglądało trochę jak miejsce z horroru, ale cóż bywa.
-Zawsze tu przychodzisz-zauważył siwowłosy mężczyzna układając stare i trochę zniszczone, grube księgi.
-Tak sensei-odpowiedziała cicho i wyjęła coś z pobliskiej szuflady. Był to obraz, lub coś podobnego, równie dobrze mógł to być szkicownik. Na przedmiocie widniał rysunek. Był bardzo ekspresyjny mimo iż to był dopiero szkic. Wyjęła z teczki , plecaka jak kto woli, farby olejne i akrelowe, paletę, terpentynę i pędzle. Zaczęła malować obraz na przeróżne kolory, w szczególności : Czarnym, fioletowym, czerwonym i ziemnym zielony. Czasami pojawiły się też jakieś przebłyski ciemnego pomarańczowego, mieszającego się z czerwonym.
Gdy skończyła, to na malowidle można było ujrzeć siedzącą dziewczynę podpierającą czoło o rękę, wyglądała na załamaną, bez braku jakiejkolwiek nadziei.
-Czyli lubisz malować... Czy interesujesz się sztuką ?-usłyszała głos za sobą, to pewnie był jeden z tych nowych uczniów, bo inaczej by o nic nie pytał.
Kiwnęła potwierdzająco głową, ale nie odpowiedziałą na pytanie chłopaka
-Sensei, czy mogę tu to zostawić ?-spytała cicho, siwowłosego wskazując na obraz.
-Oczywiście, że tak-odpowiedział ze spokojem i nikłym uśmiechem, na twarzy.
Ona zaś wstała i wzięła ostrożnie przedmiot do ręki i położyła przy oknie, wraz z paletą i pędzlami, a resztę rzeczy schowała, do teczki. Podeszła do regału, na którym leżały zakurzone księgi i wyjęła jedną z nich. Dmuchnęła na kurz, w celu oczyszczenia przedmiotów i otworzyła księgę.
-Tak interesuje się sztuką, ale nie w taki sposób, w jaki sądzisz-odpowiedziała dopiero teraz na pytanie szatyna, a ten odwrócił głowę w jej stronę, zdziwiony.
-W jakim sensie ?-zapytał, wyglądał na zaciekawionego odpowiedzią dziewczyny, ogółem ona go bardzo zainteresowała już od samego początku.
-Dla mnie sztuka, to ekspresja i wyrażanie własnych uczuć-odpowiedziała, ale jej wyraz twarzy nadal był pusty, tak jakby z kamienia.
-Czemu Cię unikają ?-zapytał wprost, patrząc jej uważnie w oczy, były puste. Źerenice jak niekończąca się nicość lub otchłań, a drugie oko było pod przepaską. Strasznie blada cera i czarne włosy, powodowały strach lub jeszcze większe zainteresowanie, albo i to i to.
-A czemu pytasz ?-odpowiedziała pytaniem na pytanie i odłożyła książkę na półkę.
-Yhym...-mruknął niezadowolony tym, że niczego więcej się nie dowiedział. Misaki wzięła do ręki teczkę i wyszła, a Hao poszedł za nią. Pożegnała się z bibliotekarzem, cichym "sayonara" i wyszła...
******
-Czemu jak zwykle moja siostra jest nadopiekuńcza?!-warknął w myślach chłopak , spojrzał za okno limuzyny i dostrzegł tą dziwną dziewczynę. Na ten widok aż się wzdrygnął, z jednej strony go interesowała, a z drugiej przyprawiała o ziemny dreszcz.
-Jak myślisz mistrzu kim ona jest ?-spytał Bason, niegdyś chiński wojownik i generał, a teraz jego duch stróż.
-Nie wiem Bason, ale tego trzeba się dowiedzieć-mruknął zamykając oczy i odwracając wzrok.
niedziela, 19 stycznia 2014
Opening
Bardzo mi się nudzi, a nie za bardzo mam możliwość robić szablony, weny nie mam Q_Q
To nie jest mistrzostwo świata i przepraszam , za to wszystkie osoby, szczególnie, Maję
To nie jest mistrzostwo świata i przepraszam , za to wszystkie osoby, szczególnie, Maję
piątek, 17 stycznia 2014
Prolog
Prolog
W sumie, nie znoszę się witać, bywa... Ten blog powstał z nudów i pewnie po jakimś czasie go usunę, bo nie chce mi się go prowadzić.
Czarnowłosa brunetka o włosach jakoś tak do ramion, a może nawet i krótszych, przepasce na oczy i mundurku szkolnym, siedziała w ławce. Była w klasie trzeciej gimnazjum, niestety...Nikt na nią nie zwracał uwagi, tak jakby jej nie było, bo po co ? A może raczej, coś się za tym kryło, tylko co ?
-Drodzy, uczniowie chciałbym wam przedstawić nowych uczniów-oznajmił nauczyciel, a większość uczniów zaczęła coś między sobą szeptać.
-Spokój-warknął sensei, a do klasy weszło dwóch chłopaków, a za raz po nich, jeszcze jeden.
Było to dwóch szatynów, spoglądających na siebie z mordem w oczach i jeden fioletowłosy chłopak.
-Może się....?-zapytał wychowawca, ale mu przerwano.
-Nie trzeba, ma pan na liście-warknął złotooki chłopak. Długowłosy szatyn zajął miejsce za brunetką, fioletowłosy obok niej, a krótkowłosy szatyn przed nią.
-Dobrze, a więc sprawdzę listę-mruknął mężczyzna otwierając dziennik. Zaczął czytać listę.
-Asakura Hao ?-chłopak wstał, a na jego ustach widniach arogancki uśmiech.
-Asakura Yoh ?-wyczytany zrobił to samo co wcześniej brat, ale on wyglądał na przyjaźnie nastawionego do wszystkich.
-Bliźniaki, niedobrze-westchnął, a Ci go zmierzyli wzrokiem.
-Tylko przez więzy krwi, może nas Pan-to wypowiedział z pogardą starszy z Asakurów i dodał-traktować nie tak jak rodzinę-zakończył tym zdanie i usiadł z powrotem, na miejsce.
-Coś między wami nie tak ?
-Nie wasz interes-syknął Hao, a wszyscy zamilkli. Yoh tez nie wyglądał na zadowolonego z zaistniałej sytuacji.
-Len Tao ?
-Tak, to ja -warknął złotooki wstając i też usiadł.
-Dobrze, to już wszyscy-szepnął do siebie nauczyciel.
-Nie powiedziałbym, jeszcze jedna osoba siedzi na końcu-zakwestionował Yoh, z przyjaznym uśmiechem. Pomyślał, że może po prostu zapomniano o tej dziewczynie.
-Przecież o nikim nie zapomniałem-bronił się czarnowłosy, siedząc za biurkiem i podszedł do tablicy w celu zapisania tematu.
-Na końcu siedzi jeszcze jedna dziewczyna, tylko ona nie wstała-prychnął Hao wraz z Tao.
-Ja tam nikogo nie widzę, nie psujcie mi lekcji-stwierdził twardo i dalej prowadził lekcje ...
****
"Co jest z tą dziewczyną?"-pomyślał Ren, obserwując zachowanie brunetki, która siedziała i nikt nie zwracał na nią uwagi, przechodzili koło niej, obojętnie, ale niektórzy robili to z przerażaniem na twarzy.
-Jak się nazywasz ?-spytał Yoh, podchodząc do dziewczyny. Ta tylko zwróciła na niego zaspany wzrok i po chwili odpowiedziała, krótko :
-Mei Misaki.
Ton jakim powiedziała był obojętny i zimny, nawet bliźniak krótkowłosego zwrócił na nią szczególną uwagę, to było dziwne, aż za bardzo. Len też nie rozumiał tego zjawiska...
-Może powiesz nam coś więcej o sobie ?-dopytywał się dalej młodszy Asakura.
-Nie-padła krótka i zwięzła odpowiedź. Lekcje właśnie się skończyły, a brunetka wzięła swoją teczkę i poszła w stronę biblioteki.
-Ona jest dziwna-stwierdził Tao, obserwując jej zachowanie.
-Nie dziwna, ale to podejrzane, że tak się wszyscy zachowują w stosunku do niej-powiedział ognisty szaman.
-Po raz pierwszy w życiu muszę się z tobą zgodzić -westchnął Yoh z żalem i goryczą, stojąc koło swojego przyjaciela-Tao.
~Trzeba się czegoś dowiedzieć~pomyślał starszy Asakura i poszedł w ślady dziewczyny....
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)